Po bardzo pechowym remisie z Pogonią lubinianie wyruszyli do Wronek z zamiarem odzyskania punktów, które stracili w ostatnich sekundach meczu ze szczecinianami. Spotkanie to miało być także okazją do rewanżu za porażkę w Pucharze Polski jakiej Zagłębie doznało przed kilkunastoma dniami.
Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy w trzeciej minucie dwukrotnie znaleźli się pod Lubińską bramką, jednak strzały Kryszałowicza i Dembińskiego nie znalazły drogi do bramki. Lubinianie pierwszą dogodną okazję do zdobycia bramki wypracowali sobie dopiero w 18 minucie meczu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę próbował skierować do bramki Kłos lecz obrońcy zdołali zablokować jego strzał. Futbolówka powędrowała pod nogi Nicińskiego który uderzył mocno po ziemi i piłka o centymetry minęła bramkę Malarza. Na tę akcję lubinian gospodarze odpowiedzieli dwoma strzałami. Najpierw Pokorny zablokował piłkę po uderzeniu Kryszałowicza a następnie Madarić z dużymi problemami złapał piłkę po strzale Burchardta.
W 30 minucie na rajd lewą stroną boiska zdecydował się Kalousek. Dynamiczny Czech ośmieszył Skrzypka po czym dośrodkował w pole karne wprost pod nogi Mierzejewskiego, który dopełnił formalności i umieścił piłkę w bramce Malarza. Niespełna 5 minut później Zagłębie mogło prowadzić już różnicą dwóch bramek. Po rzucie rożnym dla Amiki piłkę na własnej połowie przejął Łobodziński i popędził w kierunku bramki miejscowych. Pomocnik Zagłębia był zbyt szybki dla obrońców gospodarzy. Łobodziński wbiegł w pole karne i uderzył mocno po ziemi, lecz niestety futbolówka przeleciała tuż obok bramki Malarza.
Przed przerwą gospodarze zdołali wypracować sobie jeszcze jedną okazję po której mogli doprowadzić do wyrównania. 3 minuty przed zakończeniem pierwszej części meczu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową starał się uderzać Bieniuk, jednak uczynił to zbyt słabo i defensorzy Zagłębia nie mieli najmniejszych problemów z wybiciem piłki.
Po zmianie stron pierwsi zaatakowali lubinianie i już na początku drugiej odsłony mogli podwyższyć prowadzenie. Niciński jednak nie potrafił wykorzystać sytuacji sam na sam z Malarzem i w 49 minucie posłał piłkę obok bramki. Losy meczu rozstrzygnęły się w 55 minucie. Po rzucie wolnym z okolic pola karnego Amiki obrońcy gospodarzy tak wybijali piłkę z własnego pola karnego, że ta trafiła pod nogi Mierzejewskiego, który przytomnym strzałem umieścił piłkę w bramce Amiki. Niespełna pięć minut później lubinianie mogli prowadzić już 3-0 jednak Łobodziński będąc w polu karnym i mając przed sobą tylko Malarza zamiast strzelać podawał do Mierzejewskiego, którego strzał został niestety zablokowany przez obrońców gospodarzy.
W 70 minucie na boisku doszło do wręcz kuriozalnej sytuacji. Na linii środkowej z piłką znalazł się Łobodziński. Nie mając do kogo zagrać posłał piłkę w kierunku własnego pola karnego. Futbolówkę przejęli zawodnicy Amiki a arbiter boczny podniósł chorągiewkę sygnalizując pozycję spaloną zawodnika gospodarzy. W raz z upływem czasu podopieczni trenera Beseka cofali się co raz bardziej pod własne pole karne broniąc korzystnego rezultatu. Gospodarze jednak nie potrafili przedostać się w pole karne mądrze grającego Zagłębia i wynik już nie uległ zmianie.
Lubinianie odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo prezentując się dużo lepiej od podopiecznych trenera Skorży. Lubinianie grali szybciej i z większym rozmachem od gospodarzy. Szczególnie dobrze zaprezentowali się dwaj skrzydłowi Zagłębia - Kalousek i Łobodziński z powstrzymaniem których gospodarze mieli największe problemy.
Powiedzieli po meczu:Drażen Besek - Założyliśmy sobie przed meczem, że powalczymy. Zagraliśmy dziś bardzo ambitnie i dobrze taktycznie. W pierwszej połowie odcięliśmy od podań Kryszałowicza i Dembińskiego - najważniejszych zawodników Amiki. Amica była dziś lepsza od nas tylko w końcówce spotkania.
Maciej Skorża - Mieliśmy dziś słabszy dzień, szczególnie słabo zagraliśmy w pierwszej połowie. Stracona bramka podcięła nam skrzydła. Dziś nie stać było nas na choćby punkt. Dlaczego gramy ostatnio tak słabo? Straciliśmy polot, nie wiem skąd to wynika. Myślę, że zrobiliśmy w tej rundzie i tak wiele - jesteśmy w czołówce tabeli i znaleźliśmy się w fazie grupowej Pucharu UEFA. Wraz z asystentami zakładaliśmy, że kiedyś przyjdzie kryzys, szczególnie iż drużyna jest bardzo młoda.